O inkaskim skarbie na niedzickim zamku

Wznoszący się nad brzegiem jeziora czorsztyńskiego zamek Dunajec w Niedzicy przyciąga wzrok każdego, kto znalazł się w tych stronach. Oblegany przez tłumy turystów, fotografowany we wszelkich możliwych ujęciach jest świadectwem świetności tych ziem w dawnych czasach.

Jednak jego mury kryją w sobie wiele zagadek, które jeszcze nie doczekały się na swojego odkrywcę. Podania o korytarzach, podziemnych połączeniach z zamkiem Czorsztyn czy białych damach nie rozpalają wyobraźni aż tak bardzo jak wiadomość o skarbie Inków jaki ma być tu ukryty.

A wszystko zaczęło się w XVIII wieku, kiedy to Sebastian Berzeviczy, w okolicznościach bardzo niejasnych, podczas jednej ze swych wypraw pojął za żonę Indiankę z Peru. Ich córka Umina poślubiła z kolei ostatniego wodza Inków Tupaca Amaru. Gdy w Peru zrobiło się zbyt niebezpiecznie Umina z synem Antoniem powróciła do Niedzicy, gdzie w bardzo tajemniczych okolicznościach została zasztyletowana.

Mały Antonio pozostał pod opieką dziadka Sebastiana, który wkrótce umarł powierzając opiekę nad dzieckiem swemu bratankowi Wacławowi Benesz – Berzeviczy’emu. Zapis o opiece potwierdzony w testamencie mówił tez o „testamencie Inków” oraz ich skarbach, które miały zostać zatopione w jeziorze Titicaca. 

Wacław chyba nie za bardzo przejął się tym zapisem i uznał go raczej za bredzenia umierającego starca bo przez lata w tej sprawie nic się nie działo. Aż w 1946 roku na zamku w Niedzicy pojawił się Andrzej Benesz, podający się za potomka Antonia. Miał ze sobą dokumenty oraz testament, przy pomocy którego ze ściany wydobyto metalową tuleję zawierającą przesłanie spisane pismem węzełkowym – kipu. 

Wiadomość o znalezisku dostała się do prasy za sprawą Jalu Kurka. Wtedy też zaczęły się wokół zaangażowanych w nią osób dziać dziwne rzeczy. Wszystkie dokumenty, także testament Inków zaginęły. Nie sposób było także sprawdzić wiarygodności słów Andrzeja Benesza o jego pochodzeniu. Dowody dosłownie wyparowały z archiwum. On sam zginął w wypadku samochodowym.

Od tamtej pory trwają spekulacje gdzie ukryty jest skarb. Niektórzy wskazują, że przynajmniej ich część spoczywa w Niedzicy czekając na swojego odkrywcę. Krąży jednak przekonanie, że ze względu na krew Inków przelaną przez konkwistadorów jest on przeklęty i każdego, kto ma z nim jakikolwiek kontakt dosięgnie nieszczęście.