Jak Baczyński w Gorcach zbójował

Mieszkający w Gorcach górale opowiadali od wieków o miejscach gdzie tutejsi rabusie mieli ukrywać swoje łupy. Groty, pieczary, jaskinie miały być pełne zbójeckich skarbów. Choć większość z tych opowieści było czystą fantazją to rzeczywiście Gorce stanowiły miejsce schronienia dla różnej maści rzezimieszków. Napadali oni przede wszystkim na kupców poruszających się szlakiem z Krakowa do Nowego Targu oraz na tereny Górnych Węgier przez Łysą Polanę. 

Jednym z najbardziej znanych zbójników gorczańskich był Józef Baczyński z Tylmanowej, który w początkach XVIII wieku był prawdziwym utrapieniem starostów sądeckiego i nowotarskiego. Pochodził z okolic Makowa Podhalańskiego, a w góry uciekł po tym jak starosta czorsztyński, u którego był ekonomem ukarał go za uwiedzenie córki jednego z gospodarzy.

Baczyński zamieszkał w pieczarze pod Lubaniem, skąd wyprawiał się na wyprawy na sąsiedni Spisz, w rejon Tylmanowej i Ochotnicy. Wypuszczał się ze swoimi kamratami aż do Limanowej i Tymbarku grabiąc przede wszystkim podróżujących traktem handlowym. Napadał także na domy, głównie bogatsze, a szczególnie upodobał sobie plebanie i organistówki. W Łopusznej wyniósł z niej nawet klawikord, który następnie jego kompanii uroczyście spalili w lesie. Zimą, kiedy zbójowanie było niemożliwe zbójnicy schodzili z gór w okolice Ochotnicy skąd pochodziła większość bandy i tam po wisach przeczekiwali do wiosny i nowego sezonu zbójeckiego. 

O Baczyńskim mówiono, że kiedy zatrzymywał ludzi idących na jarmark to najpierw pytał ile pieniędzy mają. Jeśli mieli zbyt mało, dokładał im ze swoich, jeśli zbyt dużo łupił bez skrupułów. Miał tez słynąć z niezwykłej siły oraz inteligencji, dzięki czemu wielokrotnie wymykał się zastawianym na niego zasadzkom.

Miał jednak zamiłowanie do kieliszka, które go zgubiło. Po jednej z udanych akcji opijał sukces w karczmie w Dobrej koło Limanowej. Tam złapali go żołnierze. Doprowadzony przed sąd w Krakowie został po procesie stracony. A o skarbach, które miał Baczyński ukryć w Gorcach do dziś chodzą legendy.