Hej, na gorczańskiej hali…

Do II wojny światowej Gorce były jednym z najważniejszych w Małopolsce terenów wypasowych. Gospodarka pasterska rozwinęła się tu już z chwilą zaludniania tych okolic w XV wieku przez Wołochów. Przynieśli oni ze sobą nowy sposób gospodarowania oparty przede wszystkim na wypasie bydła i owiec na górskich łąkach.

Porośnięte lasami Gorce nie były początkowo dla nich zbyt przyjazne. Jednak nowi przybysze poradzili sobie z tym dość szybko. Stosowano tu charakterystyczny sposób oczyszczania nowych terenów pod pastwiska. W pierwszym roku obdzierano drzewa do wysokości człowieka z kory oraz wycinano wszelkie krzaki i niskie drzewka zostawiając je do przeschnięcia. Po zimie większość drzew pozbawionych kory usychała. Wtedy dokonywano wyrębu zyskując cenny budulec a wszystko co pozostało po nim podpalano. Powstałe w ten sposób poręby początkowo zasiewano zbożem. Z czasem ziemia jałowiała. Wtedy wypędzano na nie stada. 

Kolejne lata tak prowadzonej gospodarki leśnej powodowały zmiany w środowisku naturalnym oraz roślinności. Dawne poręby zaczęły zarastać łąkami, na których regularnie prowadzony był wypas.

Gorczańskie wsie prowadziły aż do XX wieku specyficzny sposób gospodarki szałaśniczo – pastersko –rolnej. Na polanach stawiano szałasy, w których pasterze mieszkali w okresie wypasu, schodząc w doliny tylko w najważniejszych potrzebach. Wypas rozpoczynał się zwykle między 10 a 15 maja, zawsze w środę, która uważana była za szczęśliwy dzień na rozpoczynanie wszelkich prac. Trwał, zależnie od pogody do Matki Boskiej Siewnej (8 września) lub Świętego Michała (29 września). 

Organizacją wypasu zajmował się baca, któremu gospodarze powierzali swoje owce umawiając się na odpowiednia zapłatę za każde oddane zwierzę. Zazwyczaj gospodarz dostawał 4 kilogramy sera za cały sezon wypasu. Resztę zabierał baca. Dobierał on sobie pomocników, z którymi się rozliczał także w produktach owczych.

Dzień wyjścia na halę był obchodzony bardzo uroczyście. Przez wieś przechodził pochód z odświętnie ubranymi pasterzami wiodącymi owce. Wychodzili oni w góry i pozostawali tam do końca wypasu. Do ich obowiązków należało nie tylko dojenie owiec, strzyżenie czy wyrób sera ale także obrona stada przed wilkami, których było całkiem sporo w okolicy.

Niemniej uroczysty był powrót do wsi po skończonym sezonie pasterskim. Baca oddawał owce gospodarzom a na wiosnę wszystko zaczynało się od nowa. I tak toczyło się życie gorczańskich wsi dokąd nowoczesność nie wygnała owiec z gór a gospodarzy nie zapędziła w dużej części do pracy w mieście.